To Mitsubishi tylko z nazwy. Nowy elektryk może być ważny także dla Polski
Mitsubishi ASX VR-e właśnie wyjechało na drogi, ale z Japonią ma niewiele wspólnego. Pod dobrze znaną nazwą kryje się Foxtron Bria – elektryczny SUV opracowany przez tajwańską firmę należącą do Foxconnu. Model został przygotowany z myślą o australijskim rynku, gdzie ma konkurować m.in. z chińskimi samochodami elektrycznymi. Co ciekawe, ta historia może mieć również polski wątek związany z planowaną produkcją samochodu elektrycznego w Jaworznie.
Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda znajomo. Mitsubishi ASX to przecież model obecny już w europejskiej ofercie marki. Tym razem nazwa może jednak wprowadzać w błąd, ponieważ ASX VR-e nie jest kolejną wersją europejskiego SUV-a powstałego na bazie Renault Captura.
Mitsubishi ASX VR-e to tak naprawdę Foxtron Bria
Pod oznaczeniem ASX VR-e kryje się Foxtron Bria, czyli autorska konstrukcja tajwańskiej firmy Foxtron. Mitsubishi nie opracowało tego samochodu od podstaw. Współpraca polega na wykorzystaniu gotowej konstrukcji i wprowadzeniu jej do oferty pod własnym logo.
To zupełnie inny schemat niż ten, do którego Mitsubishi przyzwyczaiło klientów w Europie. Dotychczasowy ASX jest blisko spokrewniony z Renault Captur, natomiast elektryczny ASX VR-e powstał niezależnie od tej konstrukcji.
To pokazuje również, jak szybko zmienia się rynek samochodów elektrycznych. Producenci coraz częściej sięgają po gotowe platformy i konstrukcje, zamiast samodzielnie opracowywać każdy model od podstaw.
Sprawdź: Foxtron pokazał ceny swoich elektryków. To dobra wiadomość dla Izery
Nowy elektryk Mitsubishi ruszył na drogi w Australii
ASX VR-e pojawił się na australijskim rynku, gdzie Mitsubishi chce wykorzystać go do rywalizacji z coraz silniejszymi chińskimi producentami. Umowa z Foxtronem dotyczy właśnie Australii, ale sposób przygotowania samochodu może mieć znacznie szersze znaczenie.
Gotowa konstrukcja pozwala producentowi skrócić proces wprowadzania nowego modelu i ograniczyć koszty związane z jego opracowaniem. W przypadku elektryków ma to szczególne znaczenie, ponieważ konkurencja z Chin bardzo mocno naciska na ceny i tempo wprowadzania nowych samochodów.
Do 400 KM i napęd na cztery koła
Foxtron Bria, a więc samochód, który w Australii oferowany jest jako Mitsubishi ASX VR-e, może mieć do 400 KM. W podstawowej wersji wykorzystuje jeden silnik elektryczny napędzający tylne koła i rozwija 229 KM. Mocniejsza odmiana otrzymuje dwa silniki oraz napęd AWD.
- wersja podstawowa: napęd na tył i 229 KM,
- wersja AWD: dwa silniki elektryczne i do 400 KM,
- akumulator: 57,5 kWh.
Na tle wielu współczesnych elektrycznych SUV-ów pojemność akumulatora nie jest szczególnie duża. Może to być jednak świadomy wybór konstruktorów. Mniejsza bateria oznacza niższą masę i potencjalnie niższą cenę samochodu, szczególnie jeśli konstrukcja charakteryzuje się niskim zużyciem energii.
Co wspólnego ma Mitsubishi z polskim elektrykiem?
Najciekawszy wątek tej historii dotyczy jednak nie Australii, lecz Polski. Foxtron jest jednym z potencjalnych partnerów technologicznych dla projektu samochodu elektrycznego, który miałby powstawać w Jaworznie. To sprawia, że historia ASX VR-e może być dla polskiego rynku czymś więcej niż tylko ciekawostką.
Jeżeli podobny schemat zostałby wykorzystany w Jaworznie, polski samochód elektryczny nie musiałby być konstrukcją opracowaną od zera. Możliwe byłoby wykorzystanie istniejącej technologii i gotowej bazy konstrukcyjnej, a następnie dostosowanie nadwozia, marki i wyposażenia do wymagań konkretnego rynku.
Dla potencjalnego producenta oznaczałoby to krótszy czas rozwoju samochodu i ograniczenie kosztów inwestycji w nowe rozwiązania techniczne. Właśnie takie podejście może mieć znaczenie w rywalizacji z chińskimi markami, które bardzo szybko wprowadzają na rynek kolejne modele.
Przeczytaj: Foxtron prezentuje elektryczny model Bria i celuje w globalną ekspansję
Tak może wyglądać przyszłość polskiego elektryka
Mitsubishi ASX VR-e pokazuje, że samochód może być japoński z nazwy, tajwański pod względem konstrukcji i przeznaczony na rynek australijski. Coraz częściej o pochodzeniu auta decyduje bowiem nie logo na masce, ale technologia znajdująca się pod nadwoziem.
Jeżeli podobny model współpracy zostanie wykorzystany przy produkcji samochodu elektrycznego w Jaworznie, Polska może otrzymać auto oparte na zagranicznej technologii, ale produkowane lokalnie. Ostatecznie najważniejsze będą jednak cena, zasięg i wyposażenie. To one zdecydują, czy taki samochód będzie w stanie konkurować z szybko rosnącą ofertą chińskich elektryków.