Elektryki Volkswagena przyciągają klientów. Koncern ma jednak problem z zarobkiem
Volkswagen sprzedaje coraz więcej samochodów elektrycznych, ale wciąż zarabia na nich mniej niż na porównywalnych modelach spalinowych. Po pierwszych dziewięciu miesiącach roku auta na prąd stanowiły już 40 proc. europejskiego portfela zamówień koncernu.
Dużym zainteresowaniem cieszy się również tańsza rodzina elektryków, na którą zebrano około 150 tys. zamówień. Problem w tym, że rosnący popyt nie oznacza automatycznie wyższych zysków.
Volkswagen zarabia mniej na elektrykach niż na autach spalinowych
Volkswagen stoi przed trudnym zadaniem. Zainteresowanie samochodami elektrycznymi rośnie, ale ich rentowność pozostaje niższa niż w przypadku porównywalnych modeli spalinowych. Dla koncernu oznacza to, że sukces sprzedażowy niekoniecznie przekłada się na równie dobre wyniki finansowe.
Arno Antlitz, dyrektor finansowy i operacyjny Grupy Volkswagen, przyznał, że samochody elektryczne przynoszą niższą marżę. Nie oznacza to jednak, że koncern dopłaca do każdego sprzedanego auta na prąd. Problemem są między innymi wysokie nakłady na rozwój akumulatorów, elektroniki, oprogramowania i nowych platform, które trzeba stopniowo odzyskiwać.
Dodatkowym wyzwaniem jest konkurencja cenowa, szczególnie ze strony chińskich producentów. Klienci oczekują coraz bardziej przystępnych cen, a to ogranicza możliwości przenoszenia rosnących kosztów na kupujących.
Przeczytaj: Volkswagen zmienia plany dotyczące elektryków? Chińska technologia wchodzi do gry
Elektryki stanowią już 40 proc. europejskich zamówień
Volkswagen nie może po prostu ograniczyć oferty elektryków, bo zainteresowanie nimi jest zbyt duże. Po pierwszych dziewięciu miesiącach roku samochody elektryczne odpowiadały za 40 proc. europejskiego portfela zamówień koncernu.
Warto przy tym rozróżnić zamówienia od sprzedaży. Podany wynik dotyczy portfela zamówień, a nie udziału elektryków we wszystkich samochodach faktycznie dostarczonych klientom. Mimo to pokazuje, jak istotną częścią oferty Volkswagena stają się modele bez silnika spalinowego.
Tańsze elektryki Volkswagena przyciągają klientów
Koncern rozwija również rodzinę bardziej przystępnych cenowo samochodów elektrycznych. Modele takie jak Volkswagen ID. Polo, ID. Cross i Škoda Epiq mają pomóc dotrzeć do klientów, którzy nie chcą wydawać dużych pieniędzy na auto na prąd.
Tańsza rodzina modeli zebrała około 150 tys. zamówień. To istotny sygnał dla koncernu: klienci są zainteresowani elektrykami, jeśli ich ceny stają się bardziej przystępne. Jednocześnie właśnie w tym segmencie utrzymanie odpowiedniej marży może być szczególnie trudne.
Volkswagen musi obniżyć koszty produkcji
Na sytuację koncernu wpływają nie tylko oczekiwania klientów i konkurencja, lecz także unijne wymogi dotyczące emisji CO₂. Sprzedaż samochodów elektrycznych pomaga producentom obniżać średnią emisję floty, dlatego Volkswagen musi rozwijać ten segment również z powodów regulacyjnych.
W przypadku tańszych modeli wyzwaniem jest jednak pogodzenie atrakcyjnej ceny z kosztami akumulatora, produkcji i rozwoju technologii. Im niższa cena samochodu, tym mniej miejsca pozostaje na pokrycie tych wydatków i wypracowanie odpowiedniej marży.
Sprawdź: Volkswagen za 88 tys. zł szykuje hit? Wiemy, jak może się nazywać
Dlatego Volkswagen potrzebuje większej skali produkcji, wspólnych podzespołów i prostszych procesów wytwarzania. Bez dalszego obniżania kosztów wzrost sprzedaży elektryków może nie przełożyć się na proporcjonalny wzrost zysków.
Przed koncernem stoi więc podwójne zadanie: rozwijać ofertę aut elektrycznych i jednocześnie poprawiać ich rentowność. O powodzeniu tej strategii zdecyduje nie tylko liczba zamówień, ale także to, ile Volkswagen będzie w stanie zarobić na każdym sprzedanym samochodzie.