Toyota pokazała 0 proc. baterii. Potem przejechała jeszcze 30 km
Toyota bZ4X przejechała około 30 km po tym, jak komputer pokładowy wskazał 0 procent naładowania. Norweski magazyn Motor sprawdził 24 elektryki i wykazał duże różnice między modelami, od niemal natychmiastowego zatrzymania po rezerwę sięgającą kilkudziesięciu kilometrów.
W teście pojawiły się też nietypowe zachowania awaryjne, w tym samochód, który po rozładowaniu baterii zablokował koła. Wyniki mają bezpośrednie znaczenie dla bezpieczeństwa i planowania jazdy.
CO SIĘ DZIEJE, GDY ELEKTRYK POKAZUJE 0 PROC. BATERII? NORWESKI TEST DAŁ ZASKAKUJĄCE WYNIKI
Wielu kierowców zakłada, że wyświetlenie 0 proc. naładowania oznacza natychmiastowy koniec jazdy. Norweski magazyn Motor postanowił to sprawdzić. W teście 24 samochody elektryczne jechały aż do momentu, gdy nie były już w stanie utrzymać normalnego tempa ruchu.
Wyniki pokazały ogromne różnice między producentami. Niektóre auta zatrzymywały się niemal natychmiast po wyświetleniu zera, podczas gdy inne oferowały jeszcze kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów rezerwy.
TOYOTA ZOSTAWIŁA NAJWIĘKSZY ZAPAS
Najlepiej wypadła Toyota bZ4X, która po wskazaniu 0 proc. baterii przejechała jeszcze około 30 km. Drugie miejsce zajęła Toyota C-HR+ z wynikiem około 27 km.
Kolejne miejsca zajęły Kia PV5 i Mazda 6e, które pokonały jeszcze około 20 km. Lucid Gravity przejechał dodatkowe 18 km, Smart #5 około 16 km, a Citroen e-C5 Aircross około 15 km.
Dla kierowcy taka rezerwa może oznaczać różnicę między spokojnym dojazdem do ładowarki a koniecznością wzywania pomocy drogowej.
Przeczytaj: Toyota ujawniła dane z Polski. Ponad 4000 podzespołów hybrydowych powstaje każdego dnia
NIEKTÓRE MODELE ZATRZYMYWAŁY SIĘ OD RAZU
Na drugim końcu zestawienia znalazły się auta, które praktycznie nie zostawiały żadnego marginesu bezpieczeństwa.
KGM Musso przejechał po wyświetleniu zera około 2 km, Polestar 3 około 1 km, a Dongfeng Vigo i MG S6 zatrzymywały się niemal natychmiast.
W środku stawki znalazły się m.in. Xpeng X9 z wynikiem około 12 km oraz BYD Atto 3 Evo, Hyundai Ioniq 9 i Mercedes GLC, które oferowały około 10 km dodatkowego zasięgu.
PRODUCENCI STOSUJĄ RÓŻNE STRATEGIE
Różnice wynikają nie tylko z pojemności baterii, ale również z oprogramowania. Część producentów po osiągnięciu krytycznego poziomu energii stopniowo ogranicza moc samochodu. Tak zachowywały się m.in. niektóre modele Kii, Mercedesa i BMW.
Inne auta najpierw wyłączają klimatyzację lub ograniczają działanie dodatkowych systemów. Są też modele, które zachowują pełną sprawność niemal do samego końca, ryzykując bardziej nagłe zatrzymanie.
Dlatego wskazanie 0 proc. nie oznacza tego samego w każdym samochodzie. Rzeczywisty zapas energii zależy od strategii producenta, temperatury otoczenia, stylu jazdy i warunków drogowych.
JEDEN ELEKTRYK SPRAWIŁ DUŻY PROBLEM
Najbardziej zaskakujący okazał się Changan Deepal S05. Po całkowitym rozładowaniu akumulatora samochód zablokował koła napędowe, przez co nie dało się go normalnie przetoczyć ani załadować na lawetę.
Aby ruszyć pojazd, konieczne było użycie mobilnej ładowarki. Większość testowanych aut pozostawiała przynajmniej minimalny zapas energii pozwalający wjechać na platformę lub z niej zjechać.
Sprawdź także: Toyota RAV4 Plug-in ma 309 KM i do 137 km zasięgu. Czy warto dopłacić do tej wersji?
WNIOSEK? 0 PROC. NIE ZAWSZE OZNACZA KONIEC
Test pokazał, że wskazanie 0 proc. baterii nie jest jednoznaczne. W zależności od producenta samochód może przejechać jeszcze kilkanaście lub nawet około 30 km, ale równie dobrze może zatrzymać się niemal od razu.
Dlatego nawet jeśli niektóre modele pozostawiają spory margines bezpieczeństwa, traktowanie go jako dodatkowego zasięgu nie jest dobrym pomysłem. W przypadku elektryków najbezpieczniej nadal zakładać, że 0 proc. oznacza konieczność jak najszybszego znalezienia ładowarki.