Trump chce chińskich fabryk w USA. Jest jeden ważny warunek
Donald Trump dopuszcza możliwość budowy chińskich fabryk samochodów w Stanach Zjednoczonych, ale nie oznacza to otwarcia rynku na auta sprowadzane z Chin. Chińskie koncerny musiałyby produkować samochody na miejscu i zatrudniać amerykańskich pracowników.
Jednocześnie Waszyngton utrzymuje bariery handlowe i zaostrza kontrolę nad technologiami oraz łańcuchem dostaw związanym z chińską motoryzacją.
Trump chce chińskich fabryk, ale nie importowanych aut
Donald Trump deklaruje, że nie sprzeciwiałby się działalności chińskich koncernów samochodowych w USA, jeśli firmy zdecydowałyby się budować fabryki na terenie Stanów Zjednoczonych i zatrudniać lokalnych pracowników. W wywiadzie dla Fox News prezydent wskazał właśnie taki model jako możliwą drogę wejścia chińskich producentów na amerykański rynek.
Podobną strategię od lat stosują japońskie marki. Toyota, Honda czy Nissan zbudowały w USA własne zakłady i stworzyły tam tysiące miejsc pracy. Zdaniem Trumpa chińskie firmy mogłyby zrobić to samo, zamiast sprowadzać gotowe samochody z Chin.
Presję na producentów zwiększają wysokie cła na importowane samochody. Ich utrzymanie może sprawić, że dla części zagranicznych koncernów bardziej opłacalne będzie rozpoczęcie produkcji bezpośrednio w Stanach Zjednoczonych.
Zobacz: Chińskie auta powstają w 18 miesięcy. Europa potrzebuje nawet 5 lat
Chińskie auta z importu nadal mają problem z wejściem do USA
Zgoda na potencjalne inwestycje przemysłowe nie oznacza jednak, że chińskie marki otrzymają swobodny dostęp do amerykańskiego rynku. Samochód wyprodukowany w Chinach i sprowadzony do USA pozostaje objęty istniejącymi barierami handlowymi.
Trump odrzucał również doniesienia, jakoby szersze porozumienie handlowe z Pekinem miało automatycznie otworzyć amerykański rynek na samochody produkowane w Chinach. Dla chińskich producentów oznacza to znacznie trudniejszą drogę do rozpoczęcia sprzedaży.
Konkurencyjna cena czy atrakcyjne wyposażenie nie wystarczyłyby do ominięcia tych barier. Producent chcący na poważnie wejść do USA musiałby rozważyć lokalną produkcję, stworzenie miejsc pracy i dostosowanie zakładów do amerykańskich wymagań.
USA ograniczają także dostęp chińskich technologii
Problemem dla chińskich producentów nie są wyłącznie cła. Amerykańskie władze wprowadzają również ograniczenia dotyczące technologii wykorzystywanych w samochodach połączonych z siecią. To szczególnie istotne w przypadku współczesnych aut, które wykorzystują systemy komunikacji, oprogramowanie oraz usługi działające w chmurze.
Kontrola obejmuje więc nie tylko gotowe samochody, lecz także technologie i dostawców stojących za ich produkcją. Dotyczy to m.in. powiązań amerykańskich firm z chińskimi przedsiębiorstwami technologicznymi.
Takie podejście pokazuje, że spór między USA a Chinami w motoryzacji wykracza daleko poza kwestię ceny samochodów. W grę wchodzą również bezpieczeństwo technologiczne, dane, oprogramowanie oraz zależność od zagranicznych dostawców.
Sprawdź: Chińskie SUV-y w Polsce zbierają pochwały. Zagraniczne testy pokazują drugą stronę
Chińczycy mogą produkować w USA, ale na amerykańskich zasadach
Strategia Waszyngtonu sprowadza się więc do rozdzielenia dwóch kwestii: inwestycji chińskich firm w amerykański przemysł oraz importu gotowych samochodów z Chin. Pierwszy scenariusz może być akceptowalny, szczególnie jeśli oznacza nowe fabryki i miejsca pracy. Drugi pozostaje znacznie bardziej problematyczny.
Dla chińskich marek oznacza to konieczność wyboru między pozostaniem poza jednym z największych rynków motoryzacyjnych świata a poniesieniem ogromnych kosztów lokalnej produkcji. Jeżeli chińskie koncerny rzeczywiście zdecydują się na budowę fabryk w USA, amerykański rynek może stać się kolejnym polem ich rywalizacji z lokalnymi producentami.