Stellantis ma plan na Amerykę. 11 nowych aut, powrót V8 i Chryslery za 25 tys. dolarów
Stellantis przygotowuje dużą ofensywę na amerykańskim rynku. Do 2030 roku koncern chce wprowadzić w USA 11 nowych modeli, odświeżyć kolejnych 12 samochodów i zainwestować około 25 mld dolarów.
Jednym z najważniejszych elementów planu jest obniżenie cen – dziewięć nowych aut ma kosztować mniej niż 40 tys. dolarów, a dwa Chryslery około 25 tys. dolarów. Jednocześnie Stellantis nie rezygnuje z mocnych modeli i silników V8.
Stellantis wprowadzi 11 nowych modeli
Plan obejmuje wszystkie cztery amerykańskie marki koncernu: Chryslera, Dodge’a, Jeepa i RAM-a. Stellantis chce przy tym wejść do pięciu segmentów, w których jego obecność była dotąd niewielka lub nie było jej wcale.
Największą zmianą ma być polityka cenowa. Dziewięć z 11 nowych modeli ma kosztować poniżej 40 tys. dolarów, a dwa samochody Chryslera mają być wycenione na około 25 tys. dolarów. To wyraźny zwrot w stosunku do ostatnich lat, kiedy oferta koncernu w USA stawała się coraz droższa i mniej liczna.
Do nowych samochodów dołączy 12 gruntownie odświeżonych modeli. Stellantis chce dzięki temu zwiększyć pokrycie amerykańskiego rynku z około 60 do 90 proc. i podnieść sprzedaż o 35 proc.
Chrysler dostanie trzy nowe SUV-y
Chrysler ma otrzymać znacznie szerszą ofertę. Marka odświeży minivana Pacifica, a jednocześnie przygotuje trzy SUV-y.
Największym będzie Airflow, czyli średniej wielkości crossover wykorzystujący architekturę STLA One. Samochód może otrzymać zarówno napęd elektryczny, jak i inne układy, w tym hybrydowe.
Mniejsze Arrow i Arrow Cross mają korzystać z rozwiązań znanych z europejskiej części koncernu. Pierwszy będzie miał bardziej opływowe nadwozie, natomiast drugi przyjmie formę klasycznego crossovera. To właśnie te dwa modele wydają się najbardziej prawdopodobnymi kandydatami do ceny w okolicach 25 tys. dolarów.
Sprawdź: Chrysler wraca z tanimi SUV-ami. Modele Arrow i Arrow Cross już jeżdżą po Europie
25 mld dolarów na nowe samochody
Stellantis zamierza przeznaczyć około 25 mld dolarów na produkty i marki w Ameryce Północnej. Koncern nie stawia przy tym wyłącznie na jeden rodzaj napędu. W planach znalazły się samochody spalinowe, hybrydy, elektryki oraz mocne odmiany nastawione na osiągi.
Dodge przygotowuje mniejszego SUV-a GLH i nowego muscle cara. Jeep pracuje m.in. nad Wranglerem Scramblerem, sportowym Grand Cherokee SRT oraz spalinową odmianą Recona. Z kolei RAM planuje wprowadzenie modeli Rampage, Dakota i Ramcharger.
Rampage będzie kompaktowym pickupem, Dakota trafi do klasy średniej, a Ramcharger będzie pełnowymiarowym SUV-em. Wrangler Scrambler ma nawiązywać do dwudrzwiowego pickupa, natomiast Grand Cherokee SRT będzie najmocniejszym akcentem w gamie Jeepa.
Stellantis nie rezygnuje z silników V8
Obok tańszych samochodów ważnym elementem amerykańskiej strategii pozostają mocne silniki V8. Dodge już oferuje Durango z jednostkami HEMI V8 o mocy sięgającej 710 KM, a kolejne odmiany SRT mają jeszcze mocniej podkreślić sportowy charakter marki.
Dodge planuje wersje SRT zarówno dla mniejszego SUV-a GLH, jak i nowego muscle cara. Oznacza to, że Stellantis nie zamierza całkowicie odchodzić od rozwiązań, które od lat są jednym z wyróżników amerykańskich samochodów.
Przeczytaj: Dodge wraca do V8. Następca Vipera już pokazany za zamkniętymi drzwiami
Stellantis chce odzyskać klientów w USA
Nowa strategia ma połączyć dwa pozornie różne kierunki. Z jednej strony koncern chce zaoferować tańsze samochody i znacznie szerszą gamę, a z drugiej zachować w ofercie mocne SUV-y, pickupy i modele z silnikami V8.
Jeżeli plan zostanie zrealizowany zgodnie z założeniami, Stellantis zwiększy obecność swoich marek w kolejnych segmentach amerykańskiego rynku. 11 nowych modeli, 12 gruntownie odświeżonych samochodów i inwestycje sięgające 25 mld dolarów pokazują, że koncern chce odwrócić ostatni trend i ponownie mocniej zawalczyć o klientów w USA.