Volkswagen znalazł sposób na tańszą produkcję? Chce montować auta z Chin w Turcji
Volkswagen ponownie rozważa uruchomienie montażu samochodów w Turcji. Tym razem nie chodzi jednak o budowę kosztownej fabryki od podstaw. Niemiecki koncern wspólnie z lokalnym partnerem, firmą Doğuş Otomotiv, analizuje możliwość składania pojazdów dostarczanych w zestawach CKD.
Co ciekawe, w grę mogą wchodzić również modele opracowane i produkowane w Chinach. Na razie podpisano jedynie list intencyjny, więc ostateczna decyzja inwestycyjna jeszcze nie zapadła.
Volkswagen i turecki partner sprawdzają możliwość montażu aut
Volkswagen i turecka firma Doğuş Otomotiv podpisały list intencyjny dotyczący zbadania możliwości montażu samochodów na terenie Turcji. Dokument otwiera drogę do dalszych analiz, ale nie oznacza jeszcze, że koncern zdecydował się na realizację projektu.
Jak informuje Automobilwoche, rozważany jest system CKD (Completely Knocked Down). W praktyce oznacza to dostarczanie samochodów w postaci zestawów części, które są następnie składane w zakładzie znajdującym się bliżej rynku docelowego.
Volkswagen potwierdził, że analizuje taki scenariusz, ale nie ujawnił, jakie modele mogłyby trafić do Turcji. Nie wiadomo również, czy projekt obejmowałby wyłącznie samochody spalinowe, czy także elektryczne.
Najważniejszą zaletą takiego rozwiązania byłyby niższe nakłady inwestycyjne. Zamiast budować pełnowymiarową fabrykę i uruchamiać w niej cały proces produkcyjny, Volkswagen mógłby rozpocząć od montażu samochodów dostarczanych z innych zakładów. To pozwoliłoby ograniczyć ryzyko i sprawdzić opłacalność przedsięwzięcia.
Przeczytaj: Ponad 200 tys. km na liczniku, a usterek niewiele. Ten SUV zaskoczył ekspertów TÜV
Volkswagen już wcześniej planował fabrykę w Turcji
Obecne rozmowy nie są pierwszą próbą uruchomienia produkcji Volkswagena w Turcji. W 2019 roku niemiecki koncern planował budowę fabryki w Manisie.
Wartość inwestycji szacowano na około 1,3 mld euro, a zakład miał osiągnąć zdolność produkcyjną na poziomie nawet 300 tys. samochodów rocznie. Byłby to ważny punkt na przemysłowej mapie Volkswagena w regionie.
Plany porzucono w 2020 roku, między innymi w związku z pandemią koronawirusa. Obecny pomysł jest znacznie mniej ambitny pod względem skali inwestycji. Zamiast stawiać fabrykę od podstaw, Volkswagen chce sprawdzić, czy opłaca się montować samochody z dostarczonych wcześniej komponentów.
Taki model pozwoliłby koncernowi ograniczyć początkowe koszty i stopniowo ocenić potencjał tureckiego rynku. Dopiero później można byłoby rozważać zwiększenie skali działalności.
Chińskie modele Volkswagena mogą trafić do Turcji
Najciekawszym elementem planu jest możliwość wykorzystania samochodów opracowanych z myślą o chińskim rynku. Volkswagen rozwija tam własną ofertę we współpracy z lokalnymi partnerami, a część tych modeli mogłaby potencjalnie zainteresować klientów również poza Chinami.
Jednym z możliwych źródeł pojazdów jest joint venture FAW-Volkswagen. Firma produkuje między innymi Magotana, czyli chińską wersję Passata, oraz Sagitara, model pozycjonowany jako odpowiednik dawnej Jetty. Oba samochody mają napęd spalinowy.
Nie ma jednak potwierdzenia, że Magotan lub Sagitar zostaną wybrane do tureckiego projektu. Volkswagen nie podał jeszcze nazw potencjalnych modeli ani nie ujawnił, czy rzeczywiście zamierza wykorzystać samochody z chińskiej oferty. Na tym etapie są to jedynie możliwe scenariusze.
Nie wiadomo także, czy w Turcji mogłyby być montowane samochody elektryczne. Gama pojazdów pozostaje jednym z elementów, które koncern musi jeszcze przeanalizować.
Turcja może stać się bazą do obsługi kolejnych rynków
Dla Volkswagena Turcja może być czymś więcej niż tylko miejscem montażu samochodów przeznaczonych dla lokalnych klientów. Położenie kraju daje możliwość wykorzystania go jako dodatkowego punktu w łańcuchu dostaw i potencjalnej bazy eksportowej.
Koncern nie określił jednak, dokąd miałyby trafiać samochody składane w Turcji. Nie znamy również planowanej skali przedsięwzięcia ani liczby modeli, które mogłyby zostać objęte projektem.
Sprawdź: Złodzieje coraz częściej biorą na cel chińskie auta. Ekspert wskazuje powód
System CKD daje Volkswagenowi sporą elastyczność. Koncern mógłby rozpocząć od ograniczonego montażu, a dopiero po sprawdzeniu popytu i kosztów zdecydować, czy warto rozwijać działalność na większą skalę.
Na razie Turcja pozostaje więc kierunkiem analiz, a nie miejscem zatwierdzonej inwestycji Volkswagena. Jeśli projekt zostanie zrealizowany, może połączyć modele opracowane w Chinach z montażem prowadzonym bliżej rynków docelowych. To zupełnie inny scenariusz niż planowana kilka lat temu budowa wielkiej fabryki w Manisie.