Nowe auta, nowe zagrożenia i stare problemy. Co ważnego wydarzyło się w weekend w motoryzacji?
Weekend 15–16 sierpnia przyniósł kilka informacji, które mogą zainteresować zarówno osoby planujące zakup samochodu, jak i kierowców już korzystających z własnych aut. Były nowe modele i rekordowe osiągi, ale też ostrzeżenia dotyczące kradzieży, akcji serwisowych i rosnących kosztów eksploatacji.
Nie zabrakło również informacji o rynku nowych samochodów i coraz mocniejszej konkurencji ze strony chińskich producentów.
Nowy samochód nie musi oznaczać problemów z trwałością
Jedną z ciekawszych informacji weekendu był bardzo dobry wynik Toyoty Yaris Cross w najnowszym raporcie TÜV. Mały SUV już przy pierwszym udziale w badaniu pokazał się z dobrej strony. Wśród samochodów w wieku od 2 do 3 lat aż 93,4 proc. egzemplarzy przeszło kontrolę bez wad. Średnia dla całego rynku wyniosła 89,4 proc.
Jeszcze ciekawiej wygląda statystyka poważnych usterek. W Yarisach Cross wykryto je w 3,2 proc. przypadków, podczas gdy średnia rynkowa wyniosła 6,5 proc. To oznacza, że poważne problemy występowały w tym modelu ponad dwa razy rzadziej niż przeciętnie. Jedynym wyraźniejszym punktem wymagającym uwagi okazało się przednie oświetlenie, przede wszystkim ustawienie świateł przeciwmgielnych.
Sprawdź: Nowa Kia Sportage już na drogach. Będzie większa i bardziej hybrydowa
Aston Martin pokazał, że V12 jeszcze nie powiedział ostatniego słowa
Na drugim końcu motoryzacyjnej skali znalazł się Aston Martin Valen. Limitowany supersamochód zadebiutował podczas Monterey Car Week i dostał potężny argument w postaci podwójnie doładowanego silnika V12.
Jednostka o pojemności 5,2 litra rozwija 850 KM i 1000 Nm. Do 100 km/h samochód przyspiesza w 3,1 sekundy, a jego prędkość maksymalna wynosi 342 km/h. Aston Martin planuje produkcję zaledwie 150 egzemplarzy.
Valen pokazuje przy okazji, że mimo rosnącej presji na elektryfikację producenci samochodów sportowych nadal potrafią znaleźć miejsce dla dużych silników spalinowych. W tym przypadku nie jest to jednak sposób na masową sprzedaż, lecz na stworzenie wyjątkowo ekskluzywnego samochodu dla kolekcjonerów.
Nie każdy weekendowy temat dotyczył nowych samochodów
Znacznie mniej przyjemną wiadomością była globalna akcja serwisowa Jeepa. Producent wezwał do serwisów 132 714 egzemplarzy modeli Wagoneer i Grand Wagoneer z lat modelowych 2021–2024.
Problem dotyczy listwy przy tylnej bocznej szybie. Jeżeli mocowanie okaże się niewłaściwe, element może poluzować się podczas jazdy i spaść na drogę. W efekcie zagrożenie może dotyczyć nie tylko właściciela samochodu, lecz także innych uczestników ruchu.
Właściciele używanych Jeepów powinni pamiętać, że sam rocznik samochodu nie wystarcza do potwierdzenia udziału w akcji. Najpewniejszą metodą pozostaje sprawdzenie numeru VIN w autoryzowanym serwisie.
Złodzieje samochodów również korzystają z nowych technologii
Weekend przyniósł także ostrzeżenie dla właścicieli stosunkowo młodych samochodów. W 2025 roku w Polsce skradziono 4751 pojazdów. Choć oznacza to spadek o około 10,8 proc. względem poprzedniego roku, problem nie zniknął.
Co więcej, złodzieje coraz częściej wykorzystują elektronikę samochodową. Na celowniku znajdują się między innymi auta z bezkluczykowym dostępem i systemem Smart Key. Jedna z opisywanych metod wykorzystuje urządzenie przypominające bezprzewodowy głośnik, które może posłużyć do ingerencji w komunikację samochodu.
Przeczytaj: Diesel tańszy o 1,03 zł, benzyna o 1 zł. Minister uspokaja: paliwa nie zabraknie
Dlatego fabryczne zabezpieczenia nie zawsze powinny być jedyną linią obrony. Dodatkowy alarm, lokalizator GPS, mechaniczna blokada czy odpowiednie przechowywanie kluczyka mogą utrudnić życie złodziejom. Spadek liczby kradzieży nie oznacza bowiem, że nowoczesne samochody stały się całkowicie bezpieczne.
Volkswagen ma przewagę, ale chińskie marki coraz mocniej naciskają
Ważnym tematem pozostaje również zmiana układu sił na rynku nowych samochodów. Volkswagen Group Polska zakończył pierwsze półrocze 2026 roku z udziałem przekraczającym 25 proc. w rynku aut osobowych. Grupa korzysta przy tym nie tylko z popularności Volkswagena, ale także ze Skody, SEAT-a, CUPRY, Audi i Volkswagena Samochodów Dostawczych.
Problem w tym, że konkurencja szybko się zmienia. Chińskie marki zdobyły już w Polsce 12,7 proc. rynku w pierwszym półroczu. Ich przewaga nie musi przy tym wynikać wyłącznie z ceny. Coraz większe znaczenie mają technologie, finansowanie, wyposażenie i dostępność serwisu.
Volkswagen zamierza odpowiedzieć również ceną. Pod koniec 2027 roku marka chce wprowadzić do Europy samochód elektryczny kosztujący około 20 tys. euro. Jeżeli uda się połączyć niską cenę z odpowiednim zasięgiem, finansowaniem i siecią serwisową, może to być jeden z ważniejszych modeli w walce o klientów.
Tragedia na Węgrzech przypomniała o zasadach bezpieczeństwa autokarów
Jednym z najpoważniejszych tematów weekendu był tragiczny wypadek polskiego autokaru na Węgrzech. W nocy z 15 na 16 sierpnia pojazd z 59 osobami na pokładzie zjechał z drogi. Zginęło 12 osób.
Tragedia zwróciła uwagę między innymi na czas pracy kierowców. Przepisy jasno określają, że kierowca autokaru może prowadzić maksymalnie 9 godzin dziennie, a dwa razy w tygodniu limit może zostać wydłużony do 10 godzin. Po 4,5 godziny jazdy konieczna jest co najmniej 45-minutowa przerwa.
Istotne są również pasy bezpieczeństwa. Jeżeli autokar jest w nie wyposażony, pasażerowie mają obowiązek korzystania z pasów podczas jazdy. Nie zapobiegają one samemu wypadkowi, ale mogą znacząco ograniczyć skutki zderzenia lub zjechania pojazdu z drogi.
Nawet wymiana oleju może wkrótce kosztować więcej
Na koniec temat, który może dotknąć miliony kierowców, choć na pierwszy rzut oka niewiele ma wspólnego z nowymi samochodami. Rynek olejów silnikowych mierzy się z poważnym kryzysem dostaw.
Ceny baz olejowych grupy III wzrosły niemal trzykrotnie, do około 4000 dolarów za tonę. Problem jest szczególnie istotny w Europie, która w dużej mierze korzysta z importowanych surowców z regionu Zatoki Perskiej.
Sprawdź: Mandat z fotoradaru będzie o 25 proc. niższy. Kierowca musi spełnić jeden warunek
Skutki odczuwają już producenci samochodów. Stellantis, Volkswagen i Toyota szukają alternatywnych źródeł dostaw i analizują nowe formulacje olejów. Nie oznacza to jednak, że kierowca może po prostu kupić dowolny tańszy produkt o takiej samej lepkości.
W przypadku nowoczesnych silników kluczowa jest dokładna norma producenta oleju, a nie tylko oznaczenie typu 0W-20 czy 5W-30. Zmiana receptury wymaga sprawdzenia, czy produkt nadal zapewnia odpowiednią ochronę silnika i spełnia wymagania konkretnej jednostki.