Stellantis szykuje wielką ofensywę. 60 nowych modeli i 60 mld euro inwestycji
Stellantis zapowiada ofensywę: w ciągu najbliższych pięciu lat koncern wprowadzi 60 nowych modeli i wyda na nie 60 mld euro. Aż 70 proc. tej kwoty ma trafić do czterech filarów grupy — Jeepa, Ram, Peugeota i Fiata — co oznacza istotne przetasowania w hierarchii marek.
W obliczu tych planów Stellantis jednocześnie zapowiada cięcia kosztów i redukcję mocy produkcyjnych w Europie o około 800 tys. aut. To strategia łącząca duże inwestycje z ostrą selekcją marek.
Największe wsparcie dostaną Jeep, Ram, Peugeot i Fiat. To właśnie te marki mają stać się filarami globalnego rozwoju Stellantisa. Równolegle koncern szykuje jednak duże cięcia kosztów i ograniczenie mocy produkcyjnych w Europie.
Stellantis wybiera kluczowe marki
Nowy plan jasno pokazuje, które marki będą najważniejsze dla grupy w najbliższych latach. Około 70 proc. z 60 mld euro inwestycji trafi do Jeepa, Rama, Peugeota, Fiata oraz działu samochodów użytkowych Stellantis Pro One.
Jeep i Ram mają odpowiadać za rozwój koncernu w Ameryce Północnej, Peugeot pozostanie jednym z najważniejszych filarów w Europie, a Fiat dostanie nowe modele przygotowane pod europejski rynek i rosnące znaczenie małych aut elektrycznych.
Nie wszystkie marki mają jednak równie mocną pozycję. Alfa Romeo, Citroën i Opel pozostają ważną częścią grupy, ale dostają niższy priorytet niż główne filary biznesu. DS i Lancia mają funkcjonować głównie jako marki niszowe, skoncentrowane przede wszystkim na rynkach macierzystych.
Największą niewiadomą pozostaje Maserati. Stellantis potwierdza prace nad dwoma nowymi dużymi modelami, ale nadal nie wskazuje jasno, jaką rolę marka będzie odgrywać w przyszłej strukturze koncernu.
Sprawdź: Stellantis szykuje tani samochód elektryczny za 15 tys. euro. To odpowiedź UE na chińskie auta
Europa dostanie nowe małe elektryki
Jednym z najważniejszych elementów strategii jest europejski program E-Car. Stellantis chce mocniej wejść w segment małych i tańszych samochodów elektrycznych, zgodnych z nowymi regulacjami Komisji Europejskiej.
W ramach programu powstaną trzy nowe modele. Najgłośniejszą zapowiedzią jest powrót Citroëna 2CV w nowoczesnej, elektrycznej formie. Dla francuskiej marki ma to być nie tylko projekt wizerunkowy, ale też ważny element budowania dostępnych cenowo aut miejskich.
Własnego E-Cara dostanie również Fiat, co pokazuje, że koncern chce rozwijać prostsze i bardziej przystępne cenowo konstrukcje dla europejskich kierowców.
Peugeot, Opel i Fiat szykują dużą ofensywę
Peugeot będzie jednym z największych beneficjentów nowego planu. Marka przygotowuje siedem nowych modeli, w tym kompaktowego SUV-a, następcę modelu 308 oraz dwa małe auta elektryczne na platformie STLA One. To właśnie one najprawdopodobniej zastąpią w gamie obecne modele 208 i 2008.
W planach jest również średniej wielkości shooting brake wykorzystujący technologię chińskiego Dongfenga.
Citroën zapowiada sześć nowych modeli, a Opel skoncentruje się między innymi na odświeżeniu Astry i nowej Corsie. Niemiecka marka przygotowuje też kompaktowego elektrycznego SUV-a bazującego na technologii Leapmotor.
Fiat pracuje natomiast nad nowym SUV-em Grizzly, technicznie spokrewnionym z Citroënem C3 Aircross i Oplem Frontera. Włoska marka rozważa również czterodrzwiową wersję Topolino.
Cała strategia pokazuje wyraźny kierunek: Stellantis chce szybciej projektować auta, szerzej wykorzystywać wspólne platformy i mocniej ograniczać koszty produkcji.
Stellantis chce ciąć koszty i skrócić czas projektowania
Ofensywa modelowa nie oznacza jednak większej swobody finansowej. Równolegle Stellantis przygotowuje szeroki program oszczędnościowy.
Do 2028 roku koncern chce ograniczyć roczne wydatki o około 6 mld euro i zmniejszyć moce produkcyjne w Europie o około 800 tys. samochodów. To sygnał, że grupa zamierza mocniej dostosować produkcję do realnego popytu.
Kluczową rolę mają odegrać także chińscy partnerzy technologiczni. Dzięki współpracy z firmami z Chin Stellantis chce skrócić czas opracowania nowych modeli z 44 do około 24 miesięcy.
Dla europejskich fabryk oznacza to większą presję na efektywność i mniej miejsca dla zakładów pracujących poniżej pełnego obłożenia. Koncern wyraźnie pokazuje, że równolegle z inwestycjami zamierza mocno uporządkować strukturę kosztów.
Zobacz również: Stellantis tnie inwestycje i stawia na cztery marki. Reszta pod znakiem zapytania
Powrót 2CV będzie jednym z pierwszych testów nowej strategii
Plan Stellantisa to nie tylko ofensywa nowych modeli, ale też próba zbudowania nowej hierarchii marek i bardziej elastycznego biznesu.
Koncern chce jednocześnie rozwijać elektryki, ograniczać koszty i skracać czas wprowadzania aut na rynek. Jednym z najważniejszych testów tej strategii będzie właśnie program E-Car i powrót Citroëna 2CV.
To od sukcesu takich projektów będzie zależało, czy Stellantis utrzyma pozycję jednego z największych motoryzacyjnych graczy w Europie i na świecie.