To może być przełom. Małe elektryki znów stają się opłacalne
Małe samochody elektryczne znów stają się atrakcyjną propozycją dla kierowców. Producenci stawiają na tańsze baterie LFP, realne zasięgi przekraczające 200 km oraz ceny, które coraz częściej zbliżają się do poziomu aut spalinowych.
Wszystko wskazuje na to, że segment miejskich elektryków wchodzi w nową fazę rozwoju.
Tanie elektryki wracają do gry
Jeszcze kilka lat temu niewielkie samochody elektryczne były drogie, miały ograniczony zasięg i trudno było uznać je za realną alternatywę dla aut spalinowych. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Nowe modele korzystają z baterii LFP, które są tańsze w produkcji, trwalsze i lepiej sprawdzają się w codziennym użytkowaniu.
Dzięki temu producenci mogą obniżać ceny, nie rezygnując z osiągów wystarczających do jazdy po mieście i na krótszych trasach.
Przeczytaj: Polska na końcu Europy. Tylko 5,2 proc. nowych aut to elektryki
Europejskie marki stawiają na prostotę i niższe ceny
Renault, Volkswagen i Dacia należą dziś do producentów najmocniej inwestujących w segment małych elektryków.
Renault przygotowuje nowe Twingo E-Tech, które otrzyma akumulator LFP o pojemności 27,5 kWh, silnik o mocy 82 KM i zasięg do 263 km według WLTP. Producent zapowiada cenę poniżej 20 tys. euro, co może uczynić model jednym z najtańszych elektryków na rynku.
Volkswagen rozwija projekt ID.Every1 (przyszły ID.1). Samochód ma oferować około 95 KM, akumulator LFP o pojemności około 38 kWh i zasięg sięgający 250 km.
Z kolei Dacia Spring pozostaje jednym z najtańszych aut elektrycznych w Europie. Model oferuje akumulator 24,3 kWh, silniki o mocy 70 lub 100 KM oraz zasięg około 225 km. Po uwzględnieniu dopłat jego cena może spaść nawet poniżej 30 tys. zł.
Chińska technologia coraz mocniej wspiera europejskie marki
Rosnące znaczenie mają również producenci z Chin. Leapmotor T03, wyposażony w silnik o mocy 95 KM i akumulator 37,3 kWh, oferuje zasięg do 265 km i ma stać się bazą technologiczną dla przyszłych modeli marek należących do koncernu Stellantis, takich jak Citroën czy Fiat.
Coraz więcej europejskich producentów korzysta również z chińskich platform i zakładów produkcyjnych. Dotyczy to m.in. modeli Smart, a także nowych projektów rozwijanych wspólnie przez producentów z Europy i Azji.
Równolegle rozwijają się także niewielkie elektryczne modele z Japonii. Honda, Suzuki i Nissan pracują nad nowymi konstrukcjami inspirowanymi segmentem kei-car, które w przyszłości mogą trafić również na rynki europejskie.
Zobacz: Geely pokazało przełom dla aut elektrycznych. Jedno urządzenie zastępuje 16 podzespołów
Nowy kierunek dla miejskich samochodów
Zmienia się nie tylko oferta, ale również sposób projektowania i produkcji samochodów. Coraz częściej europejskie marki korzystają z technologii opracowywanej w Chinach, a następnie dostosowują gotowe konstrukcje do lokalnych rynków.
Dla kierowców oznacza to jedno – miejskie auta elektryczne stają się coraz bardziej dostępne. Niższe koszty produkcji, tańsze baterie LFP i większa skala wytwarzania sprawiają, że zakup nowego elektryka przestaje być propozycją wyłącznie dla najbardziej zamożnych klientów.
Jeśli obecny trend się utrzyma, w najbliższych latach małe samochody elektryczne mogą ponownie stać się jednym z najważniejszych segmentów rynku – tym razem już bez kompromisów, które jeszcze niedawno skutecznie odstraszały wielu kierowców.